Jacek Gallant oficjalna strona

Bezpieczeństwo w sporcie, to przewidywanie

Czytam komentarze po wczorajszym meczu Kukeś - Legia w albańskiej Tiranie i nie rozumiem postawy niektórych komentatorów, którzy oskarżają tylko kibiców, a właściwie kiboli, o "złe zachowanie" i "prowokowanie awantur". Po części mają rację bo nie przystoi żadnemu człowiekowi wszczynanie burd i awantur, a zwłaszcza fanowi takiej czy innej drużyny. Jeśli się kogoś lubi, kocha i szanuje, to nie działa się na jego niekorzyść. To prawda oczywista. Jednak jak pokazuje życie - w świecie sportu jest odwrotnie inaczej.

Im większa miłość do drużyny, to - jak się często zdarza - jego fani stają się z grzecznych kibiców agresywnymi fanatykami zwanymi dlatego kibolami. Kibole wszczynają więc " wojny futbolowe" pod każdą szerokością i długością geograficzną. Najczęściej dotyczy to piłki nożnej, choć w innych dyscyplinach też tak się dzieje. I to jest fakt, znany już całemu światu od bardzo dawna. Komentatorzy wylewają więc tony pomyj na albańskich kiboli, zapominając o tym, że to tylko jedna, mniej ważna strona zagadnienia. A te komentarze są niczym mantra powtarzana po każdym incydencie na sportowym stadionie. I praktycznie można byłoby zastosować opcję "kopiuj i wklej", zmieniając tylko nazwy drużyn i miejsce akcji, po na przykład, rozróbie kibiców Lecha Poznań z ich rówieśnikami z Sarajewa sprzed 3 tygodni lub powołując się na burdę z rzuceniem noża w Krakowie sprzed kilku lat.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Mecze piłkarskie są obecnie takim "narkotykiem" dla kibiców, że ...organizatorzy winni przewidzieć, że " otumaniony człowiek" nie jest w stanie sam ocenić swojego zachowania i powinni oni zapewnić maksymalny poziom bezpieczeństwa dla wszystkich innych kibiców, zawodników i otoczenia widowiska sportowego. Wiedząc, że mecz jest tzw. podwyższonego ryzyka, trzeba zrobić wszystko, aby zapewnić porządek i bezpieczeństwo. Egzekwować to od klubów i służb porządkowych. W dodatku jeśli organizatorzy z klubu widzą, że UEFA lub FIFA wysyła dodatkowo na mecz tzw. oficera bezpieczeństwa ( security officer), to jest już sygnał, że może być niebezpiecznie.
Od dawna wiadomo, że kibiców "wrogich" klubów należy właściwie odseparować od siebie, aby nie dawać im powodu do agresywnych zachowań. Od 1985 roku, po zamieszkach na Heysel w Holandii podczas finałowego meczu Pucharu Europy. Wtedy to, fani Liverpoolu bez problemu przedarli się przez małe ogrodzenie i zaatakowali kibiców Juventusu. Włoscy kibice zaczęli uciekać, tratując się nawzajem. Część osób została przygnieciona trzymetrową ścianą, która zawaliła się pod naporem tłumu. 39 osób przypłaciło to życiem.
Zapewnienie właściwej liczby policjantów, czy ochroniarzy, tras bezpiecznej ewakuacji kibiców ( w trakcie meczu, czy po ) to kolejne wymagania stojące przed kierownictwami klubów sportowych i organizatorami meczów. Gdy tego nie ma, to są kłopoty, zamieszki, rozróby i skandale.
Aby temu zapobiec UEFA i FIFA powinny żądać od klubów takich planów działań i może to pomoże? Obecne przepisy są niewystarczające i jak pokazuje życie nie gwarantują bezpieczeństwa. A jeśli UEFA i FIFA dopuszcza do meczów drużyny, które nie dają rękojmi spokoju i porządku podczas meczów, to są współodpowiedzialne.
Stan techniczny stadionów, parkingi i drogi wyjścia ( ewakuacji) to podstawa. Gdy tego nie ma - nie powinno być meczu na takim obiekcie. Takie konsekwentne przestrzeganie tego obowiązku na pewno zmniejszy ryzyko zamieszek. I nie ucierpi na tym sport. 
I nie potrzeba tu wielkiej polityki tylko pomyśleć odpowiednio wcześniej, o tym czemu należy zapobiec. Bo sport, sportem - pieniądze są ważne nie tylko w piłce nożnej, w innych dyscyplinach też, ale bezpieczeństwo ludzi jest najważniejsze. 
I nieważne czy mecz jest na Bałkanach, Niemczech, Anglii, Polsce czy w Rosji. Tu niemieckie powiedzenie " Ordnung muss sein" jest jak powietrze, bez którego nie można żyć. Czy wypadki, zamieszki z wcześniejszych widowisk sportowych nie były nauczką dla "sportowego i politycznego świata" ?
Ci, którzy o tym nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, muszą odejść ze sportu. Nie stać nas na ryzykowanie życia podczas imprezy, która ma być przyjemnością, fiestą i odpoczynkiem. Porządek musi być w sporcie ( i nie tylko ). I to należy odpowiednio wcześniej przewidzieć.

A tego przewidywania i myślenia o porządku wczoraj podczas meczu w Tiranie i później w komentarzach mi zabrakło.

 
Jesteś tutaj: Strona główna Bałkany Bezpieczeństwo w sporcie, to przewidywanie